cytaty - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Wprowadzacie do waszego domu jakiś obce dziecko, stworzenie, o którym nic nie wiecie, którego charakteru nie znacie, nie macie pojęcia, kim byli jego rodzice ani czym ono będzie w przyszłości. [Małgorzata Linde]

Nigdy nie przyszłoby mi na myśl brać dziewczynkę do domu. [Maryla Cuthbert]

Ach, jakże to cudownie, że będę z wami mieszkała i będę do was należała… Nigdy dotąd naprawdę nie należałam do nikogo. [Ania Shirley]
Uwielbiam piękne suknie. Nigdy w życiu, jak tylko sięgnę pamięcią, nie miałam ładnej sukienki. Tym bardziej tęskni się do czegoś, czego się nie posiadało, prawda? [Ania Shirley]

Czy to nie przyjemnie wiedzieć, że jest tak dużo rzeczy, które jeszcze poznamy? To właśnie sprawia, że ja się tak cieszę życiem… Świat jest taki ciekawy… Nie byłby taki ani w połowie, gdybyśmy wszystko o wszystkim wiedzieli, prawda? [Ania Shirley]

Widzi pan, nie miałam nigdy prawdziwego domu, odkąd pamiętam. Na tę myśl, że jadę do mego prawdziwego domu, znowu czuję ten przyjemny ból… [Ania Shirley]

Pani także płakałaby, gdyby będąc sierotą przybyła pod dach domu, który miał zostać jej rodzinnym domem, i nagle dowiedziała się, że pani nie chcą, bo nie jest chłopcem! O, to najtragiczniejsza chwila, jaką przeżyłam! [Ania Shirley]

Może my bylibyśmy czymś dla niej. [Mateusz Cuthbert]
Każdy poranek jest zajmujący, prawda? Nigdy nie wiemy, co nas spotka w ciągu dnia. Mamy więc tyle pola do wyobraźni. Cieszę się jednak, że deszcz nie pada, bo łatwiej jest znieść zmartwienie w słoneczny dzionek. A dziś mam wielką troskę do dźwigania… Łatwo jest czytać o czyimś nieszczęściu i wyobrażać sobie, że i my potrafilibyśmy znieść je po bohatersku, lecz kiedy się ono na nas istotnie wali, to niełatwa sprawa, prawda? [Ania Shirley]

Nagle ogarnęła ją litość dla tego dziecka. Jakże ubogie, pozbawione miłości miało ono życie!... Życie ciężkiej pracy, ubóstwa i sieroctwa!
Wydaje mi się, że ona należy do tych istot, z którymi można wszystko przeprowadzić, jeżeli tylko postępuje się z miłością. [Mateusz Cuthbert]

Litościwy Ojcze Niebieski, dziękuję Ci za Jezioro Lśniących Wód, za Białą Drogę Rozkoszy, za Królową Śniegu i za Jutrzenkę. Jestem Ci za to naprawdę niewymownie wdzięczna. To są wszystkie dobrodziejstwa, jakie sobie w tej chwili przypominam i za które Ci się należy podziękowanie. Co się tyczy moich życzeń, jest ich tak wiele, że w tej chwili nie starczyłoby mi czasu na wyliczanie ich. Wymienię więc tylko dwa najważniejsze. Pozwól mi pozostać na Zielonym Wzgórzu i uczyń mnie piękną, gdy dorosnę. Pozostaję z szacunkiem Twoja Ania Shirley. [Ania Shirley]

Jesteś najzwyczajniejszą Anią z Zielonego Wzgórza i widzę cię taką, jaką jesteś, wtedy nawet, gdy wmawiasz w siebie, że jesteś lady Kordelią Fitzgerald. Ale jest milion razy lepiej być Anią z Zielonego Wzgórza niż Anią znikąd. [Ania Shirley]

Jakież to chude i nędzne stworzenie, Marylo! Zbliż się dziecko, niech ci się lepiej przyjrzę! Ach, czy kto widział kiedy podobne piegi? A włosy czerwone, istna marchew! [Małgorzata Linde]
Kocham piękno i cierpię, gdy patrząc w zwierciadło widzę swoją brzydotę. Doznaję wtedy wielkiej przykrości… zupełnie jak wówczas, kiedy patrzę na coś szkaradnego. Żal mi tego, co jest brzydkie. [Ania Shirley]

Przeszyłby mnie dreszcz rozkoszy, jeślibym miała sukienkę z bufiastymi rękawami. [Ania Shirley]

Chyba musi być granica dla błędów, jakie jedna osoba może uczynić, więc, kiedy popełnię już wszystkie, musi przecież nastąpić koniec. Jest to stanowczo myśl bardzo pocieszająca. [Ania Shirley]
Myślałam, że nie ma nic równie brzydkiego jak rude włosy. Lecz teraz widzę, że dziesięć razy gorzej jest mieć zielone. [Ania Shirley]
Nigdy nie będzie przyjaźni pomiędzy mną a Gilbertem Blythe. Nie życzę sobie tego. [Ania Shirley]

Nie zatracaj całej romantyczności, Ani. Zapewne niezbyt wiele… ale troszeczkę jej nie zawadzi. [Mateusz Cuthbert]

Najmilsze jednak ze wszystkiego – to powrót do domu. [Ania Shirley]
Wyrosła na zupełnie ładne dziewczę, chociaż osobiście nie jestem zwolenniczką tych bladych, wielkookich podlotków. Wolę okrągłe buziaki i mocne rumieńce Diany lub Ruby Gillis. Ruby jest bardzo efektowna. A jednak… nie wiem, czemu, kiedy widzę Anię w ich towarzystwie, one obok niej wyglądają pospolicie i ciężko, chociaż są od niej o wiele ładniejsze. Zupełnie jak te białe czerwcowe lilie, które Ania nazywa narcyzami, obok wielkich, czerwonych piwonii. [Małgorzata Linde]

Jesteśmy bogate! Mamy lat szesnaście i całe życie przed sobą, jesteśmy szczęśliwe jak królowe i wszystkie mamy mniej lub bardziej bogatą wyobraźnię. [Ania Shirley]

A ja jednak nie chciałabym być nikim innym, tylko sobą, nawet gdybym przez całe życie miała dźwigać moje troski bez możności pocieszania się brylantami. Jestem zupełnie zadowolona z tego, że jestem Anią z Zielonego Wzgórza, i wystarcza mi sznurek moich pereł. Wiem, że Mateusz dał mi wraz z nimi tyle miłości, ile nigdy nie otrzymała jej wysokość, pani w różowych jedwabiach, przystrojona kosztownościami. [Ania Shirley]

Przypomniałam sobie właśnie tę dziewczynkę, którą tu pierwszy raz ujrzałam, i na chwilę zapragnęłam, abyś była na zawsze pozostała tym dzieckiem, bodaj nawet z jego oryginalnymi pomysłami. Tymczasem wyrosłaś i pójdziesz w świat… jesteś taka duża i… taka inna w tej sukni… jak gdybyś nie należała wcale do Avonlea… i to właśnie rozczuliło mnie tak bardzo. [Maryla Cuthbert]

Ja się ani trochę nie zmieniłam… w rzeczywistości. Ja tylko jak drzewo wyrosłam i puściłam gałęzie. Moje istotne ja… tutaj w głębi… pozostało to samo. I takim pozostanie, gdziekolwiek się udam i jakkolwiek się zmienię powierzchownie. W duszy pozostanę zawsze waszą małą Anią, która będzie coraz więcej, z każdym dniem więcej kochała Marylę, Mateusza i drogie Zielone Wzgórze. [Ania Shirley]

Uważam, że nie zepsuliśmy tego dziecka. I moje wtrącanie się od czasu do czasu do jej wychowania nie wyrządziło wiele złego. Jest smukła i ładna, a przy tym taka kochająca i dobra, co jest najważniejsze. Dla nas stała się istnym błogosławieństwem i nie było szczęśliwszej pomyłki niż ta, którą w swoim czasie popełniła pani Spencer. Nie uważam nawet, aby właściwie była to pomyłka. Opatrzność zesłała nam Anię, uznając, że jest nam potrzebna. [Mateusz Cuthbert]

Gdybym była tym chłopcem, o któregoście w swoim czasie prosili panią Spencer mogłabym pomagać wam i wyręczać w rozmaitych sprawach. Chociażby dla tego jednego względu żałuję, że nie byłam chłopcem. [Ania Shirley]

Ja zaś, Aniu, stokroć wolę ciebie od całego tuzina chłopców. Zapamiętaj to sobie… od tuzina chłopców. Czy któryś z chłopców zdobył może stypendium Avery’ego, co? Zdobyła je dziewczynka… moja dziewczynka, z której jestem dumny. [Mateusz Cuthbert]

Będziemy miały siebie wzajemnie, Aniu! A cóż bym uczyniła, gdyby ciebie tu nie było, gdybyś nigdy do nas nie przybyła? Wiem dobrze, moja Aniu, że nieraz bywałam dla ciebie szorstka i surowa, ale nie sądź, że pomimo to nie kochałam ciebie tak jak Mateusz. Przyznaję się do tego, że zawsze trudno mi było wypowiadać, co czułam, ale w tej chwili potrafię to uczynić. Ja ciebie kocham, Aniu, tak bardzo, ja gdybyś była moim własnym dzieckiem. Od tej chwili, kiedy przybyłaś na Zielone Wzgórze, byłaś mi stale radością i pociechą. [Maryla Cuthbert]


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Ania z Zielonego Wzgórza - streszczenie w pigułce
2  Ekranizacje powieści Lucy Maud Montgomery
3  Wątki w „Ani z Zielonego Wzgórza”



Komentarze: cytaty

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: